
Smaczna porażka
Zanim otworzysz restaurację – przeczytaj to uważnie. Bo może właśnie stoisz nad przepaścią, nawet o tym nie wiedząc 😱
Poznaj 10 kroków, które z pozoru wyglądają jak „normalne decyzje” – a w rzeczywistości prowadzą prosto do porażki. To podręcznik antyprzedsiębiorcy gastronomicznego. I moment, w którym możesz powiedzieć: „Dobra. Tego na pewno nie zrobię.”
🔪 1. Zacznij bez pomysłu: w końcu „ludzie i tak przyjdą coś zjeść”. Kuchnia włoska, sushi, burgery i domowy rosół – wszystko na jednej karcie. Idealnie.
💸 2. Nie licz kosztów: wynajmij lokal w topowej lokalizacji, nie przeliczając, czy Twój budżet wystarczy na więcej niż trzy miesiące czynszu.
🫥 3. Oszczędzaj… na zespole: zatrudnij kogokolwiek. Szef kuchni? „Ktoś tam umie gotować, wystarczy.”
📉 4. Rób marketing po swojemu (czyli wcale): media społecznościowe to przecież strata czasu. W końcu najważniejsze to mieć dobre jedzenie – „reszta zrobi się sama”.
📑 5. Ignoruj gości i ich opinie: Recenzja negatywna? „Troll”. Klient niezadowolony? „Nie zna się”.
📜 6. W karcie – wszystko, wszędzie, naraz: 20 przystawek, 15 dań głównych i 10 deserów. Codziennie. Zmieniaj co chwilę, żeby nikt się nie przyzwyczaił.
🤷♂️ 7. Brak procedur i organizacji: Dostawy? Improwizacja. Kontrola jakości? Zbytek. Harmonogramy, regulaminy, BHP – nuda i papierologia.
📆 8. Brak analizy, brak danych: nie sprawdzaj, co się sprzedaje, co generuje straty, ile kosztuje Cię porcja. Prowadź firmę „na czuja”.
🛑 9. Zamknięty umysł i brak rozwoju: Trendy? Zmiany na rynku? Nowe potrzeby gości? Goście mają się dostosować, a nie odwrotnie.
📉 10. Brak strategii i planu B: Nie myśl o sezonowości, konkurencji, inflacji, kosztach pracy. I licz, że jakoś to będzie.
Brzmi zabawnie? Może. Ale za każdą z tych „zabójczych” decyzji stoi realna restauracja, która już dziś nie istnieje. Jeśli chcesz działać mądrze, odwróć ten schemat. A jeśli potrzebujesz kogoś, kto prześwietli Twój lokal zanim zrobi to życie – wiesz, gdzie mnie znaleźć 😉






