
Zanim wejdziesz w kolejną rozmowę… zastanów się nad jej sensem.
W gastronomii łatwo pomylić głośność z wiedzą.
Łatwo ulec tym, którzy mówią najwięcej, najmocniej, najbardziej „pewnie” – czasem po prostu najgłośniej.
Tylko że to nie oni rozwijają Twój biznes.
Rozwój w gastro nie dzieje się wtedy, kiedy ktoś Cię zagaduje.
Dzieje się wtedy, kiedy zaczynasz słuchać, zadawać pytania i naprawdę analizować to, co słyszysz.
Dobra rozmowa zostawia coś więcej niż wrażenie.
Zostawia kierunek, myśl, albo decyzję, którą podejmiesz lepiej niż wczoraj.
Słaba rozmowa?
Zostawia zmęczenie i czyjeś ego unoszące się w powietrzu.
Dlatego warto wybierać rozmówców świadomie.
Takich, którzy nie narzucają opinii, tylko pomagają je zbudować.
Którzy nie zagłuszają, tylko słuchają.
Którzy nie obiecują wszystkiego, tylko uczciwie pokazują, co działa, a co nie.
Po ponad 21 latach w tej branży wiem jedno:
najwięcej uczysz się nie od tych, którzy mówią najgłośniej…
tylko od tych, po których rozmowie jesteś krok dalej.
Ja zawsze stawiam na rozwój.
I zawsze biorę telefon z jedną intencją –
żeby druga strona, jeśli tego potrzebuje, odłożyła go z większą wiedzą niż przed chwilą.
Bo dobra rozmowa w gastro naprawdę istnieje.
To ta, po której masz więcej spokoju niż chaosu.
Więcej konkretu niż opinii.
Więcej inspiracji niż zmęczenia.
I takich rozmów… warto szukać.
Ja lubię rozmówców, którzy:
• słuchają, zanim odpowiedzą,
• potrafią powiedzieć „nie wiem”,
• zadają pytania, które otwierają głowę, a nie zamykają dyskusję,
• dzielą się doświadczeniem, a nie potrzebą udowodnienia racji.
Bo to z takich rozmów rodzą się najlepsze decyzje.
A Wy?
Co najbardziej cenicie w rozmówcy?
Na jakie relacje stawiacie w gastro?
• porozmawiajmy •
Ps. Nie ma to jak napis na murze, który daje do myślenia nie tylko w branży gastro, ale i życiowo 🥹






