Recent News

Newsletter

[contact-form-7 404 "Not Found"]
 

Krytyk kulinarny – dawniej i dziś

Strona główna / Wszystkie  / Błędy restauratorów  / Krytyk kulinarny – dawniej i dziś

Całkiem niedawno miałam okazję poprowadzić ciekawą dyskusję poruszającą temat dobrych przewodników po restauracjach oraz miejsc, które je rekomendują. Kiedyś restauracje polecane były przez strony internetowe, czasopisma, przewodniki, których redakcje składały się z grona specjalistów wyszukujących i weryfikujących miejsca do publikacji. Byli to też ludzie – znani z imienia i nazwiska – którzy mówili: tu mi się podobało, bo… a tu nie – również dodając argumentację. Można było wdawać się w dyskusję, czy dany wpis lub artykuł był obiektywny, ale nie można było raczej polemizować o braku jego rzetelności. Rekomendacje powstawały w oparciu o prawdziwe wizyty, znajomość kuchni autora, jego wiedzę kulinarną oraz najzwyczajniej na świecie – gust. Do tego krytyk kulinarny miał zawsze pełne prawo.

Dziś temat rekomendacji (z mojego punktu widzenia lepsze słowo, niż krytyka, bo świat jest nią aż nadto przepełniony) diametralnie się zmienił. Internet zdominował dyskusje na temat miejsc wartych odwiedzenia oraz tych, które lepiej omijać. Przewodniki online oraz blogi pisane przez rzesze ludzi stały się podstawowym źródłem informacji o restauracjach. Pojedyncze przewodniki papierowe wciąż są uznawane za dobre źródło, ale ich staromodna forma i brak możliwości bieżącej aktualizacji powoduje, że częściej trafiają w ręce osób, które wolą tradycję. Dziś chcemy szybko dowiedzieć się, gdzie zjeść, a tym samym (niestety) jeszcze częściej idziemy na skróty, bo wpadamy w pułapkę nieuczciwości sieci.

Wielu blogerów idzie do restauracji uprzedzając o swojej wizycie, często wręcz wymuszając voucher na jedzenie i dodatkowe korzyści, a gdy ich nie otrzymają, padają słowa krytyki wobec danego miejsca. Są też tacy, którzy rzetelnie piszą o jedzeniu, ale jest ich tak mała garstka, że często trudno ich wyłapać w gąszczu tych pierwszych. Tu niestety rzetelność jest zaburzona i to w ogromnym stopniu. Podobnie jest niestety z przewodnikami po restauracjach – są te, które oddały w pełni rolę rekomendacji w ręce gości, a więc czekają na prawdziwe wpisy o danych miejscach, a są te, które powiedziały – kupimy sobie recenzje i zmusimy restauratorów do płacenia nam, by były dobre. Tak! Właśnie w taki sposób widzimy ludzi, którzy mają po 800 recenzji napisanych w ciągu roku – to pracownicy zatrudnieni na zlecenie portali, a nie prawdziwi krytycy kulinarni.

Dziwi mnie wciąż, że w dobie bycia zarzuconym informacjami, bardziej restauratorom zależy na ilości, niż na jakości recenzji i oni sami zlecają ich pisanie innym. Tym samym czytelnik zamiast mieć do przebrnięcia kilka wpisów o wybranych na początek miejscach, czyta dziesiątki, a czasem setki informacji, które absolutnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Coraz trudniej jest nam wybrać miejsca warte odwiedzenia właśnie ze względu na nadmiar i niską jakość informacji o nich. Coraz trudniej powiedzieć – to dobry przewodnik, to dobry blog, to dobra gazeta polecająca restauracje, bo jednego dnia wszystko jest w porządku, a innego nagle pojawia się setka wpisów na temat jednego miejsca przygotowana na zlecenie samej restauracji i piszą ją ludzie, którzy nigdy w niej nie byli. Jest jeszcze dodatkowa rzecz w kwestii rekomendacji. Wspominałam niedawno o braku stałej jakości w restauracjach – wciąż uczymy się, że bez względu na to, jaka załoga z nami pracuje, jedzenie i obsługa powinny być na dokładnie takim samym poziomie. Dlatego sama się nie raz śmieję, że z ostrożnością polecam miejsca, bo boję się, że po mojej wizycie czyjeś wrażenia będą zupełnie inne.

Nie, nie ma się co bać krytyków kulinarnych XXI wieku – obojętnie, czy tych domorosłych blogerów, czy portali. Trzeba wyrobić sobie wobec nich odpowiednie podejście i szczerze nie martwić o coś, co nie jest prawdziwe, jak na przykład wpisy o restauracjach. Niezbędna jest reakcja na nie, ale lepiej jest zadbać o rekomendacje w ramach swojego „podwórka” i na kilku wybranych portalach, czy blogach – pamiętajcie, całego świata Internetu nie dacie radę ogarnąć. Uporządkujcie opinie o swojej restauracji na przykład na Facebooku, sprawdźcie kilka wiodących portali w sieci i tu miejcie pełną kontrolę nad nimi, ale też nie bójcie się czasami zaprosić blogerów do siebie – poznajcie treści, jakie przedstawiają, w jaki sposób mówią o miejscach i dajcie się im poznać. To nic strasznego. Wierzę, że w dobie nadmiaru informacji w sieci, ich niskiej jakości oraz małej wartości, stworzycie własną przestrzeń, która pokaże, że jesteście miejscem wartym odwiedzenia. Trzymam za dobre i rzetelne opinie o Waszej restauracji bardzo mocno kciuki!

Brak komentarzy
Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.